Jak zostałam doradcą noszenia? Historia prawdziwa
Hej! Mam na imię Bożena i jestem mamą 4 dzieci: Patrycji (6 lat), Wiktorii (5 lat), Piotrusia (3 lata) oraz Wojtusia (2 lata). A od 1,5 roku jestem także Doradcą Noszenia Dzieci po kursie w Akademii Noszenia Dzieci. Chcecie wiedzieć, co skłoniło mnie do pójścia na kurs? Czy było to rozwijanie pasji chustonoszenia, czy raczej pomysł na biznes? No i kiedy ja znalazłam na to czas, mając 4 dzieci praktycznie rok po roku?! To chyba nierealne... Też tak myślałam. A jednak… Jeśli jesteście ciekawi mojej historii, zapraszam.
Chusty poznałam, będąc w drugiej ciąży. Szykowałam się na posiadanie dwójki dzieci rok po roku i - przyznaję - szukałam czegoś, co pomogłoby mi ratować codzienność. No i znalazłam. Za radami z grup chustowych kupiłam swojego pierwszego pasiaka – Little Frog Malinowy Rodonit. Do dziś mam sentyment do tej chusty...
Jak uczyłam się nosić w chuście?
Motać uczyłam się najpierw sama, jeszcze w ciąży. Uparłam się, że nauczę się kangura. W 8 miesiącu ciąży... Oj... Były to baaaardzo nieidealne wiązania, ale Pati od razu po zamotaniu zasypiała. Właśnie wtedy poczułam magię chusty. Po porodzie nosiłam w chuście na zmianę maleńką Wiktorię i o rok starszą Patrycję. Kiedy okazało się, że Wika ma asymetrię i wzmożone napięcie mięśniowe spotkałam się z doradcą noszenia oraz fizjoterapeutą. Dowiedziałam się jak nosić, by wspierać rehabilitację. Kilka tygodni później po asymetrii nie było już śladu i dostaliśmy zielone światło także na noszenie na plecach. Wkręciłam się w chusty tak bardzo, że kiedy ponownie ujrzałam na teście dwie kreski kupiłam kolejną chustę „dla noworodzia”. A potem jeszcze jedną i jeszcze jedną...

Narodziny chustoświrki
Kiedy urodził się Piotruś byłam już pełnoetatową Świrką. Przez moje ręce przewinęły się setki różnych chust (ach te macanki!), miałam wrażenie, że znam je wszystkie na wylot. Jednak nadal nawet nie pomyślałam, aby zrobić kurs na doradcę noszenia. Doradcy byli dla mnie jak jacyś guru! Poza tym, kiedy zrobić kurs? Kiedy udzielać porad? Mając 3 dzieci rok po roku?! Nierealne... Wtedy okazało się, że znów jestem w ciąży!
Podczas oczekiwania na pojawienie się kolejnego dziecka założyłam bloga, aby pisać o życiu w rodzinie wielodzietnej. Głównie chyba dla siebie jako pamiętnik. Też pisaliście w dzieciństwie pamiętniki? Ja pisałam. Długo zastanawiałam się nad jego nazwą. Aż w końcu sama do mnie przyszła. Rodzina na 5 z plusem. Domyślacie się czemu? Nie, nie od 500+, chociaż trochę tak brzmiało. Bo było nas, póki co, pięcioro, taka rodzina na 5. Z tym że z plusem w brzuchu. Czyli rodzina na 5 z plusem. I tak to się wszystko właśnie zaczęło.
Kurs na doradcę noszenia
Kiedy urodził się Wojtuś – nasz mały plusik, koleżanka zapytała, czy nie pójdę z nią na kurs doradczy w Akademii Noszenia Dzieci. Akurat za niedługo miał być organizowany w Warszawie, nie trzeba było nigdzie jechać. W końcu tyle czasu siedzę w chustach, nadaję się. Ale jak, z noworodkiem?! Na szczęście Wojtuś był złotym dzieckiem. Serio, myślałam, że takie dzieci można zobaczyć tylko w filmach. Wystarczyło go karmić, przewijać i być obok. A kiedy spał, nawet nie musiałam być obok. Aż mi było głupio, że go nosić nie trzeba.
Po rozmowie z mężem zapisałam się więc na kurs. I poszłam. Z 4 miesięcznym dzieckiem u boku. I z duszą na ramieniu, że będzie płakać, przeszkadzać, że mnie wyrzucą...
Nie przeszkadzał. Ja bez problemu uczyłam się o fizjologii niemowląt, o rozwoju ruchowym, o potrzebie bliskości i znaczeniu kangurowania. Ćwiczyłam wiązania do znudzenia, pozbywając się jednocześnie swoich błędnych nawyków. Zdałam. Odbierając dyplom płakałam ze wzruszenia. Przede mną była jeszcze akredytacja. Czas pracy własnej oraz przygotowania instrukcji motania. I wtedy nastąpił lockdown.

Nowy doradca chustonoszenia i lockdown
Wiecie, jak to jest przebijać się z nowym biznesem? I to w czasach covida? Nie było łatwo. Tysiące myśli, że się nie uda, że nie dam rady, że w Warszawie jest tylu doradców, którzy mają już swoją renomę. Kto pójdzie do kogoś świeżo po kursie, kogo nikt nie poleca na grupach?
Pierwsza konsultacja chustowa
Jaka była moja pierwsza konsultacja? Nie wierzyłam, że to właśnie mnie wybrali rodzice maluszka z refluksem. Pierwsze spotkanie i od razu wyzwanie. Ale udało się! Uwierzyłam w siebie. Początkowo konsultacji miałam niewiele, ale jakimś cudem, powoli to wszystko się rozkręcało. Mój blog przekształcił się w stroną doradczą. Bo tak naprawdę, gdyby nie moje dzieci, gdyby nie mój mąż i ten maleńki plusik, to nie zrobiłabym pewnie kursu. Nie poznałabym nawet chust. Wydawało mi się, że ta nazwa będzie idealna. Taka moja.
Kiedy zmniejszono obostrzenia odbyła się druga część kursu. Tym razem już bez Wojtusia obok ćwiczyłam kolejne wiązania. Uczyłam się, w jaki sposób wspomóc chustą dzieci z wyzwaniami rozwojowymi. Poznałam też różne typy nosideł, aby móc uwolnić ręce także tym rodzicom, którym z chustą nie jest po drodze.

Akredytowany doradca noszenia w chustach
Po szkoleniu uzyskałam Akredytację Akademii Noszenia Dzieci. Konsultacji przybywało z miesiąca na miesiąc. Nawet mój mąż był w szoku, że w dobie pandemii udało się rozkręcić biznes. W międzyczasie brałam udział w dodatkowych kursach online na temat rozwoju psychicznego dzieci, aby móc wspierać rodziców również na tej płaszczyźnie. W planach mam zrobienie kursu z rozwoju i pielęgnacji niemowląt, bo widzę, że rodzice mają w tej kwestii wiele pytań i wątpliwości.
Dziś czuję, że jestem na dobrej drodze. Że właśnie w tym kierunku chce iść i się dalej rozwijać. A to wszystko dzięki mojej rodzinie. Rodzinie na 5 z plusem.
Bożena Warpas - Doradca Noszenia Dzieci w Chustach i Nosidłach Miękkich po kursie w Akademii Noszenia Dzieci.